0022. Wąskotorowy Pociąg WOŚP  
     
  2009-01-11  
     
                                            
                                    Foto - Galeria miniatur                                               Wideo - fragment w miniaturze  
     
 

             Mam cichą nadzieję, że nikt, kto usłyszy moją parafrazę tuwimowskiej "Lokomotywy", z krzesła nie spadnie i szkody żadnej nie dozna. Byłbym niepocieszony, a powstrzymać się nie mogłem.

 
 

Dzisiejszy kurs do Bonina, to dla działaczy i sympatyków Towarzystwa Miłośników Koszalińskiej Wąskotorówki zwieńczenie długotrwałych starań o reaktywację Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej, pokonywania przeróżnych formalności i żmudnej pracy przy odbudowie torowiska. 30 grudnia 2008, po ostatecznym odbiorze technicznym, Towarzystwo uzyskało zgodę na eksploatację linii. Ustalając termin pierwszego, pełnoprawnego przejazdu na dzień 17 Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, łącząc ów przejazd ze zbiórką darowizn na rzecz Orkiestry nie tylko wśród uczestników, ale także wśród kierowców i pasażerów samochodów, wstrzymywanych na krótką chwilę na przejazdach przez drogi dojazdowe do Koszalina, pasjonaci Koszalińskiej Wąskotorówki nadali szczęśliwemu finałowi własnych działań, barwę i wydźwięk szczególnie miły. Chylę czoła, dziękuję za zaproszenie, za serduszka od wolontariuszek, za możliwość zarejestrowania niecodziennych wydarzeń. Szanuję i podziwiam pasjonatów, którzy dla odszukania chociażby śladów dawnych kolei potrafią dotrzeć do odległych zakątków naszego kraju, a zebrane tam materiały prezentują na własnych stronach internetowych. M.in. są to: - www.drezyna.com.pl  oraz  www.waskotorowka.koszalin.pl

 
     
  Doraźny pobyt na stacji wąskotorowej przywołał mnóstwo wspomnień sprzed lat prawie pięćdziesięciu.  
 

W latach 1960-64 mieszkałem w bliskim sąsiedztwie stacji, na ulicy Kolejowej 11, u państwa Klimowiczów. Dom stoi twardo, ale dookoła, na miejscu niegdysiejszych ogródków, sięgających dawnej zabudowy ulicy Łużyckiej, wybudowano znacznie przerastające go bloki mieszkalne.

 
 

Mile, ale z żalem wspominam przygodę ze sroką, którą właśnie tam, z mizernie opierzonego pisklęcia wykarmiłem na dorodne, towarzyskie i ufne ptaszysko, które długo, po usamodzielnieniu, przylatywało do okna na każde gwizdnięcie wiedząc doskonale, że mam do jedzenia coś ekstra. Kontakt straciłem po zmianie charakteru pracy, gdy większość czasu spędzać musiałem w przedsiębiorstwach przemysłu terenowego, a do zjednoczenia powracałem co dwa tygodnie, tylko na jeden dzień, aby pobrać kolejną delegację i rozliczyć poprzednią. Państwo Klimowiczowie, w uzgodnieniu ze mną, dokwaterowali wówczas współlokatora, a ten - pod moją nieobecność - skutecznie przepędził ptaka podejrzewając, że sroka chce coś ukraść.

 
 

Koszalińska Kolej Wąskotorowa działała wówczas "pełną parą", ale skorzystałem z niej tylko dwukrotnie, aby odwiedzić chorą koleżankę z pracy.

 
     
  Strona główna Oferta Materiały Kontakt