0021. WŁOCHY - ITALIA  
     
  Cordignano, Dolomity.  
     
                                            
                                               Galeria                                                               Wideo - W opracowaniu  
     
 

             Z lotniska w Wenecji do hoteliku w Cordignano dojechaliśmy już po zmierzchu. Michał uprzedził personel hotelu, że porozumieć się z nami można tylko w języku polskim i rosyjskim :-(, dokonał stosownych uzgodnień i pojechał dalej. Powrót zapowiedział na godzinę dziesiątą dnia następnego. Znając miejscowe obyczaje, zanim odjechał, podrzucił nam kolację i skromne co nieco na rano.

 
 

Tubylcy polskich śniadań nie jadają. Rano wypijają kawę pod słodkie pieczywko i ciągną tak do godziny dwunastej, do lunchu. Porządny posiłek zjadają dopiero o godzinie dwudziestej. Nasi gospodarze, z racji naszego przyjazdu, obyczaj nieco zmodyfikowali - o dwunastej czekał na nas grill w górach z mnóstwem mięsiwa, różnych gatunków domowego wina i grappy, czyli najzwyklejszego, domowego bimbru z winogron.. Później spacer poprzez gęsto zarośnięte zbocze na jego skraj z bardzo rozległymi, wspaniałymi widokami podgórza.

 
 

Podczas spaceru gospodarze informowali, że w rejonie ich posiadłości VAL BONA obowiązuje zakaz zbierania luźno leżących kamieni, chętnie wykorzystywanych przez tubylców na elewacje. Coś z tym chyba nie tak, bo podobne obostrzenia w Polsce dotyczą rezerwatów, a z tamtejszych map wynikało, że rezerwat w Dolomitach odległy jest o co najmniej kilkanaście kilometrów. A kamienie na zboczu ?? Akurat na tamtej wysokości są w większości bardzo mocno i głęboko wyżłobione. Pełno w nich krętych dziur, pęknięć, rozpadlin i wcale nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że zamieszkuje w nich mnóstwo węży i różnego robactwa. Stąd też nie dziwił mnie później, u stóp Dolomitów, piękny widok wypływających z wnętrza gór strumieni krystalicznej wody Jeden z nich, w GORGAZZO, przy wyjściu z jaskini tworzy stawek z pięknymi pstrągami. Na jego dnie leży kamienna figura. Nasz przewodnik Luigi twierdzi, że pozostawiono ją tam, gdy z penetracji groty nie powróciła ekipa grotołazów. Twierdzi, że nie odnaleziono ich nigdy i odtąd obowiązuje tam zakaz wstępu. Obowiązuje, ale podczas przeglądania stron internetowych poświęconych tamtym terenom, odnalazłem dumną (!?) relację polskiej grupy, która świadomie łamiąc ów zakaz, cichaczem wnętrze góry zwiedziła. Dokumentacji foto-wideo, ani konkretnego opisu - nie zamieszczono.

 
 

Przed jazdą na grilla krótko zwiedziliśmy małe miejscowości CANEVA i SAN MARTINO.  Płaski teren od podnóża Dolomitów do Adriatyku jest gęsto zaludniony. Małe miejscowości łączą się ze sobą jak u nas nadmorskie np. Mielno i Unieście. Uprawne poletka są niewielkie. Największe, widziane z drogi winnice, porównać można do sadów przy trasie Piła-Bygdoszcz. Dziwnie wyglądają małe poletka kukurydzy. Dziwnie dla Polaka, przyzwyczajonego do widoku wielohektarowych, jednorodnych upraw zbóż, rzepaku, kukurydzy, ziemniaków, buraków,chmielu, tytoniu. Podobne widoki spotkać można dopiero przy trasie do Florencji, tyle, że są to raczej winnice i gaje oliwne.

 
     
  Cdn...Caneva, Consiglio, La Satissima, Piancavallo, Aviano.  
  http://www.karczmarczyk.com/blog/piancavallo-08/  
     
     
  Mestre - Wenecja  
     
                                



                                    Galeria w przygotowaniu                                                    Wideo - W montażu  
     
     
     
     
  Apeniny, Florencja, Fiesole  
     
                            
                                     Galeria w przygotowaniu                                                     Wideo - W montażu  
     
     
     
     
     
  Strona główna Oferta Materiały Kontakt