0017. Ekopark Wschodni - Kołobrzeg.  
     

2003.04.15
     
                             
                                                             Autor obu fotografii -  p. Kazimierz Ratajczyk.  
                                               Galeria                                                                         Skrót wideo  
     
 

Zamówienie pontonów na rozlewiska w Podczelu trochę mnie zaskoczyło. Zamawiający, redaktor Andrzej Kisiel z TVP3, zapowiedział podglądanie przyrody z udziałem znanego kołobrzeskiego fotografika Kazimierza Ratajczyka a w mojej pamięci tkwił mało zachęcający obraz z lat osiemdziesiątych - letni, słoneczny ale zimny dzień, ponura cisza na bagiennych, zakrzaczonych rozlewiskach, błotniste kałuże na grobli i pustą, nieprzyjazną plażę na jej końcu. Sądziłem nawet, że jest to teren zamierający, skażony jakimś draństwem przez ówczesne, ruskie lotnisko w pobliskim Bagiczu.

 
 

Brak konkretnych informacji o terenie sprawił, że do samochodu załadowaliśmy wszystko, co przydać się może w warunkach najtrudniejszych. Przydało się prawie wszystko! Aby dyskretnie dotrzeć do najtajniejszych i najpiękniejszych zakątków rozlewisk, wykorzystaliśmy każdy rodzaj napędu - silniki, wiosła i ...własne nogi. Bywało ciężko, a  po wschodniej stronie grobli, gęsto usianej sterczącymi nad i tuż pod powierzchnią wody, ostro zakończonymi pniami drzew, nawet trochę niebezpiecznie. Ale satysfakcja z pokonania trudności i pozyskanych zdjęć - ogromna. 

 
 

Termin (i pogodę) A. Kisiel dobrał szczęśliwie. Trafiliśmy na okres intensywnych zalotów, łączenia się w pary, i składania jaj. W porównaniu z wrażeniem martwej ciszy sprzed lat dwudziestu - ruch i gwar szokujący, a szczególną niespodziankę zgotowała nam para gęsi gęgaw i ...zaskrońce.

 

We wszystkich gniazdach, do których bardzo ostrożnie zaglądaliśmy, stwierdzaliśmy od dwóch do sześciu jaj. W gnieździe rekordzistek, ukrytym w wysokich trzcinach, było ich piętnaście. Różnica tak ogromna, a wygląd takiej sterty (jak ją wysiadywać?) zadziwiający na tyle, że jedną z pierwszych czynności, jakie wykonałem po powrocie do domu, był przegląd internetowych informacji nt. gęgawy. Dwa zdania z Wikipedii wklejam poniżej:



"Preferuje tereny trudnodostępne."

"Wyprowadza jeden lęg w roku, składając w marcu lub kwietniu 2 do 20 jaj." !!

W przeciwieństwie do gęgaw i całej reszty wyraźnie niezadowolonych z naszych "odwiedzin", licznych lotnych mieszkańców rozlewisk, z absolutną obojętnością przyjęły naszą obecność zaskrońce. Wygrzewające się w trzcinach pozowały z absolutnym spokojem, a kopulujące na lądzie "robiły swoje" z zapałem, którego - jak sądzę - nie zdołałoby ostudzić nawet trzęsienie ziemi.



Z kilkugodzinnych nagrań udostępniam  klip 21-minutowy. Mimo amatorskich niedoskonałości montażu oglądam go z przyjemnością i traktuję jako jeden z dowodów-argumentów, uzasadniających potrzebę ścisłej ochrony Ekoparku.








  2006.06.09  
     
                              
                                    Foto - Galeria miniatur                                                Wideo - Fragmenty w miniaturze  
     

W opracowaniu.

 
     

 

Teraz, po osobistych doświadczeniach, sam sugeruję opiekunom dzieci w wieku nie tylko przedszkolnym, aby spróbowali zaprowadzić swoje maluchy na groblę np. w pogodny dzień maja lub czerwca. (Moja wnuczka była zachwycona). Radzę jedynie mieć przy sobie chociażby kromeczkę chleba. Dzikich ptaków - co prawda - karmić nie należy, ale na grobli często grasuje łabędź - rozbójnik, który zajmuje pozycję centralną i atakuje każdego, kto usiłuje przemknąć groblą bez podaniu mu smakowitego kąska. .



Poza tym, na grobli i w jej bezpośrednim sąsiedztwie, określenie "dziki" bardziej pasuje do ludzi porzucających na niej mnóstwo przeróżnych opakowań, niż do ptaków, wylegających na nią całymi rodzinami .



 


  Strona główna Oferta Materiały Kontakt