0008. Piąty Międzynarodowy Spływ Kajakowy Parsętą  
     
                              
                                   Foto - Galeria miniatur                                                 Wideo - Fragment w miniaturze  
     
     
  W ofercie 99 fotografii, dynamiczna prezentacja slajdów 11:16 min oraz klip DV lub DivX 24:20 min.  
     
 

Poniżej "fotorelacja", którą wraz z galerią zamieszczono na stronie sponsora www.parseta.pl. Różnica w stosunku do strony UMiG taka, że na tej zawsze jednoznacznie określany jest autor prezentowanych materiałów.

 
     
     
     
  03.08.2006 Baza noclegowa  
     

Po raz pierwszy w 5-letniej historii spływu bazę noclegową przygotowano na terenie przystani Wodnik Uprzednio były to:      - w roku 2002 "wyspa zamkowa" przy ujściu Radwi                                                                                                              - w latach 2003-2005 rozległe i pięknie zagospodarowane w części hotelowej  tereny www.petrico-park.pl.                      Przy 136 zgłoszeniach do spływu trochę niepokoiła szczupłość terenu przystani. Doświadczeni kajakarze poradzili sobie z tym znakomicie ale trudno jest pozbyć się przekonania, że świetnym zwieńczeniem prac wykonanych nad Radwią po stronie Karlina, byłby mostek o miłej dla oka konstrukcji  i wygodne, rozległe pole namiotowe po stronie Białogardu.       

                               

Niezależnie od tego, co w przyszłości postanowią w tym względzie władze obu oddzielonych rzeką gmin, teren kompleksu rekreacyjno-turystycznego z przystanią kajakową już teraz stanowi miłą wizytówkę Karlina a jego usytuowanie sprawia, że wśród podróżujących koleją wzbudza duże zainteresowanie nawet wtedy, gdy nie odbywają się na nim tak kolorowe imprezy jak spływy kajakowe, zimowe kąpiele MORSÓW czy noc świętojańska.

     
     
  04.08.2006 Odprawa i etap I Białogórzyno - Karlino  
     
 

W odprawie oficjalnie otwierającej spływ, tradycyjnie wystąpił przedstawiciel obu głównych sponsorów spływu Pan  Waldemar Miśko - burmistrz Karlina i jednocześnie przewodniczący zarządu Związku Miast i Gmin Dorzecza Parsęty z siedzibą w Karlinie. W. Miśko poinformował m.in. o dofinansowaniu spływu ze środków unijnych i o dalszych zamierzeniach inwestycyjnych Związku Miast i Gmin związanych z rozwojem turystyki w Dorzeczu, w tym o planowanej budowie czterech stanowisk postojowych dla kajakarzy nad Parsętą i dwóch nad Radwią. Burmistrz/przewodniczący otrzymał  zasłużone brawa i pamiątkowy album z podpisami uczestników spływu; komandor spływu Pan Zbigniew Manicz - brawa i kajakarski upominek od kajakarzy niemieckich, a wszyscy uczestnicy spływu - pamiątkowe koszulki i kubki, wodoodporne etui na telefon, znaczki okolicznościowe spływu, wklejki TOK, materiały promocyjne ZMiGDP oraz serdeczne pozdrowienia od uczestników niemieckich.

 
     
                                   
     
 

Po wyczerpaniu informacji organizacyjnych uczestnicy przemaszerowali do autokarów, stamtąd odjechali na miejsce wodowania w Białogórzynie. Obozowisko pozostało pod całodobową opieką firmy ochroniarskiej.

 
     
                                   
     
 

Próba zarejestrowania na taśmie wszystkich pokonujących "kolano Żelimuchy" na Radwi nie powiodła się z dwóch powodów. Grupa początkowa, pewnie w celu spokojnego przygotowania lądowiska dla pozostałych uczestników spływu, wyprzedziła grupę zasadniczą o prawie godzinę i pokonała "kolano" kilkanaście minut przed ustawieniem kamery. Zarejestrowanie spływających na końcu grupy uniemożliwiła przelotna, ale za to rzęsista ulewa - trafili przed kamerę dopiero na przystani w Karlinie, gdzie deszcz nie padał od rana do zakończenia etapu.

 
     
                                   
     
 

Po kilku wywrotkach zaliczonych na trasie, "sprawdzanie głębokości" rzeki zdarzało się i przy lądowaniu. Uśmiechy na twarzach jedynie potwierdzają, że kajakarze to sympatyczni, "pozytywnie zakręceni" ludzie, którzy nie tylko z pokonania przeszkód na trasie ale również i z takich przygód, mają wcale niemałą satysfakcję.

 
     
                                   
     
     
  05.08.2006 Etap II Karlino - most Ząbrowo/Pustary  
     
 

Od rana (a może jeszcze wcześniej) siąpił deszcz przechodzący chwilami w ulewę. Fotografowanie płynących, szczelnie osłoniętych kajakarzy wydawało się bez sensu - prawdopodobnie sami nie mogliby rozpoznać siebie. Pięknie za to wygląda na taśmie wideo gracja, z jaką pokonywali karliński "wodospad". Przy nagrywaniu okazało się, że stroje wcale nie były tak szczelne, a niektórzy uczestnicy nie mieli ich prawie wcale. Widać to - chociaż niezbyt wyraźnie - na zamieszczonych poniżej klatkach pobranych z taśmy.

 
     
                                   
     
 

Próby znalezienia dogodnego stanowiska powyżej mostu Wrzosowo, w pobliżu pomnikowego, pięknego buka oraz przy samym moście, spełzły na niczym. Trwała prawdziwa ulewa. Z etapu pozostało wyłącznie nagranie z wodospadu w Karlinie.

 
     
     
  06.08.2006 Etap III Most Ząbrowo/Pustary - Kołobrzeg  
     
 

W ostatnim dniu spływu deszcz ustąpił. W Kołobrzegu, przed wpłynięciem armady spadło kilka kropel, pewnie tylko dla przypomnienia, że sztormiaki w kajaku warto mieć przy każdej pogodzie (jak parasol w samochodzie).                                    Wpływający pomiędzy kołobrzeskie bulwary kajakarze, w zwartej kolorowej grupie, jak zwykle prezentowali się przepięknie. Rozdzielając się przed pierwszą fontanną, "przycumowali" przy obu brzegach Parsęty. Środek rzeki pozostał wolny dla uczestników wyścigu australijskiego, tradycyjnie wieńczącego nawodną część spływu.

 
     
                                   
     
 

Uczestnicy wyścigu - jakby  mało im było trudów i deszczu na trasie spływu - wielokrotnie opływać musieli pętlę z nawrotem przy fontannie. Im bliżej fontanny, tym bardziej na mokro i tak długo, dopóki na pętli nie pozostały trzy załogi rywalizujące o miejsca medalowe. Spośród pozostałych, po każdym nawrocie z wyścigu wycofywała się załoga na pętli najsłabsza.          Przy gromkim dopingu czołowe miejsca uzyskali w kolejności od lewej:

 
     
                                   
     
 

Po zakończeniu wyścigu, grupa z gracją odpłynęła w górę rzeki, aby kanałem drzewnym dopłynąć do lądowiska przy hali. Najlepszym dowodem na to, że spływ dobiegł końca i na wodzie nie pozostał nikt, kto mógłby oczekiwać pomocy, jest zarejestrowana przy lądowisku obecność pilota końcowego. Jego fotografia kończy niniejszą fotorelację.

 
     
 

                               

 
     
  Z podziękowaniami za miłą dla oka, serca i duszy obecność na naszych wodach i przystani  
 

Tadeusz Dużyński - sierpień 2006

 

Strona główna

Oferta Materiały Kontakt