0007. Czwarty Międzynarodowy Spływ Kajakowy Parsętą  
     
                              
                                   Foto - Galeria miniatur                                                 Wideo - Fragment w miniaturze  
     
     
  W ofercie 147 fotografii, dynamiczna prezentacja slajdów 15:31 min., klip DV lub DviX 29:08 min.  
     
 

W edycji 2005, teraz już w randze międzynarodowej, darowałem sobie obozowisko i formalności otwarcia spływu.. A szkoda. Na terenach Petrico do odprawy stanęło 187 osób! Padł kolejny rekord, a obozowisko przy takiej liczbie mogę sobie tylko wyobrażać, mając w pamięci obraz poprzednich, nie przekraczających 100.

 
 

Spływ kajakowy Radwią i Parsętą przy tak dużej liczbie uczestników, to już duże wyzwanie dla organizatorów. Mizerna szerokość rzek, mocno zawężana przeszkodami, sprawia, że taki spływ przybiera kształt kolorowego i pięknego jak zwykle, ale bardzo długiego węża. Na tak wielkie, rozśpiewane i roześmiane kajakowe "plastry", jakie widywałem na Wiśle w Gniewie i Tczewie, na Parsęcie w Karlinie a tym bardziej na Radwi, po prostu nie ma miejsca. Dla mnie to koniec szansy zarejestrowania na taśmie wszystkich uczestników na więcej niż jednym stanowisku, w ciągu jednego dnia. Chcąc uchwycić wszystkich, muszę na jednym stanowisku czekać, aż przed kamerą przepłynie pilot końcowy - przy takim rozciągnięciu spływu, pilot prowadzący z  grupą towarzyszących mu uczestników, jest od dwóch godzin na brzegu.

 
 

Etap pierwszy tegorocznej edycji zrealizowano na Radwi, ale na trasie skróconej - wodowanie w Białogórzynie zamiast Niedalina. Sądzę, że jest to rozwiązanie optymalne.

 

Mimo krótkiego pobytu nad "poprzeczką", przy tak dużej liczbie uczestników zarejestrowałem wiele błędów w jej pokonywaniu, ale także wiele fachowych porad i koleżeńskiej pomocy ze strony kajakarzy bardziej doświadczonych. W klipie wideo błędy kajakarzy w większości wykasowałem, ale wciąż natrętnie nachodzi mnie chęć zebrania takich fragmentów w jeden film np. szkoleniowy.

 

Cieszę się, że udało mi się zarejestrować pokonywanie przepławki przy moście białogardzkim. Fajne nagranie, szkoda tylko, że znów - zajmując się jednocześnie i kamerą i aparatem - dopuściłem do licznych prześwietleń obrazu z kamery. Sądzę, że można  wytłumić je przy obróbce komputerowej, ale w moim amatorskim programie nie zdołałem tego dokonać, a na pozyskiwanie i poznawanie (naukę obsługi) innych, nie mam już czasu.

 
  Po nieprecyzyjnych uzgodnieniach umknął mi w tym roku duży fragment zakończenia spływu. Dojechałem do Kołobrzegu po tradycyjnym wyścigu australijskim, gdy uczestnicy powracali już do Kanału Drzewnego.  
     
Strona główna Oferta Materiały Kontakt