0005. Drugi Ogólnopolski Spływ Kajakowy Parsętą  
     
                              
                                   Foto - Galeria miniatur                                               Wideo - Fragment w miniaturze
W ofercie 110 fotografii,  dynamiczna prezentacja slajdów 8:36 min., klip DV lub DivX 19:56 min.

Po zakończeniu spływu przygotowałem poniższą relację i wraz z kompletem fotografii przekazałem współorganizatorom spływu z Urzędu Miasta i Gminy. Komplet materiałów zamieszczono na stronie Urzędu, ale ...bez wyeksponowania autorstwa.

W uzupełnieniu relacji sugeruję, aby w kajakowych spływach Parsętą wprowadzono kilka umownych sygnałów, przydatnych na przeszkodach, a w szczególności na progach, gdzie szum wody zagłusza nawet najgłośniejsze podpowiedzi. Bez nich, na progu w Białogardzie, za firmą Unicon, byłem bezradny. Gdy dwie panie manewrując długo nad progiem próbowały gestami uzyskać ode mnie podpowiedź, wystawiłem wyprostowaną rękę prostopadle do rzeki i wskazując naprzemian nurt i rękę zaznaczałem na niej miejsce najlepsze do bezpiecznego spłynięcia. Nie zrozumiały, więc zniecierpliwiony zgiąłem wyprostowane ramię i obawiam się, że mogły to odczytać, jako "gest Kozakiewicza" :-).

     

II OGÓLNOPOLSKI SPŁYW KAJAKOWY „PARSĘTA 2003”

 

Spływ 4-dniowy na trasie Osówko-Kołobrzeg, podzielony na 4 etapy: I – Osówko-Białogard, II – Białogard-Karlino, III – Karlino-Pustary, IV – Pustary-Kołobrzeg, z namiotową bazą noclegową na terenach kompleksu wypoczynkowego PETRICO.

 

21.08.2003 Start.

Krótko po godzinie 11, z parkingu przy moście drogowym na trasie Białogard-Połczyn, zwodowano 39 jednostek. Canoe, kolorowe - różnej wielkości i konstrukcji kajaki, kolorowe stroje kajakarzy, malownicze tło i piękna pogoda utworzyły wspaniałą scenerię.

I etap II OSK "PARSĘTA 2003" rozpoczęło 67 uczestników z Warszawy, Bełchatowa, Bydgoszczy, Gdańska, Gorzowa i Wałcza (sześćdziesiątym ósmym był elegancko przystrzyżony pudelek). Wiek uczestników 8 do …prawie 70 lat!

Most w Ryszczewie.                                                                                                                                                               Z nadpływających kajaków niemal jednomyślnie odpowiadano: - Parsęta jest piękna, impreza jest super. Inne były tylko trzy odpowiedzi. Pierwsza – zero wrażeń, odcinek zbyt łatwy, za mało przeszkód. Druga – odcinek piękny, ale za trudny i uciążliwy, za dużo przeszkód. Trzecia – pięknie ale  niebezpiecznie, dla kajakarzy za głęboko. Komentarz nasuwa się sam – rację ma większość, ale ostrożność i należny Parsęcie respekt zachować warto w każdym momencie pobytu i na rzece i nad rzeką.

Próg betonowy przy Zakładach UNICON.                                                                                                                            Próg pokonały wszystkie jednostki. Niektóre po dość długim wahaniu i nerwowych manewrach nad progiem. Na taśmie utrwaliły się i okrzyki strachu na progu i zwycięskie SUPEEER !!! poniżej.

 

22.08.2003 Etap II. Most poniżej elektrowni w Rościnie.

Bardzo przykre zaskoczenie. Rzeka absolutnie niepodobna od zachowanej w pamięci i sercu z wypraw wędkarskich. Szeroko, płytko, zerwane wysokie skarpy, ogolone brzegi. Stanowiska, tzw. pewniaki, przy których zawsze zatrzymywała się troć, znikły. Dąb, przy którym na czas wędrówek za trocią pozostawiałem samochód, twardo stoi. Oby jak najdłużej!                                                                                                                                                                 Po wymianie pozdrowień i wykonaniu kilkudziesięciu zdjęć szybko oddaliliśmy się na ujście Radwi.

Ujście Radwi w Karlinie.

Urozmaicenie nietypowe dla spływu. Koniec leniwego spływania. Aby dotrzeć do obozowiska na terenie kompleksu wypoczynkowego PETRICO, płynąć należało "pod górę". Silny na ujściu prąd spychał kajaki pod lewy brzeg, ale pokonano go profesjonalnie, z wyraźnym zadowoleniem z odmiany. Na pytanie, jak daleko trzeba płynąć w górę, często padała odpowiedź, że kilometr z hakiem. Z hakiem prawie 4-kilometrowym.

 

23.08.2003 Etap III. Progi betonowe w Karlinie i Pyszce.

Po reakcjach na progu w Białogardzie spodziewałem się wielkiego przenoszenia i co najwyżej kilku pojedynczych prób przepłynięcia, tymczasem wszystkie załogi, z gracją i bez chwili wahania, nad progami niemalże przefrunęły. Z wynikiem różnym – jedni spłynęli na sucho, innym spieniona woda przez chwilę sięgnęła ramion i …pozostała w kajaku.                                                                                                                                                                                  W Pyszce ustalono postój. Na brzegu ustawili się "podpowiadacze", którzy próg pokonali najwcześniej. Głośno, z należytą powagą, wskazywali nadpływającym "najlepsze" wejście na próg, a kierowali w największą kipiel. Uciecha na brzegu była tym większa, im więcej wody nabierały kajaki tak wprowadzane w wodne maliny. Nie obrażał się nikt.                                                                                                                                                                                       Po osuszeniu kajaków i krótkim posiłku kolorowa armada odpłynęła do mety przy moście Ząbrowo-Pustary. Piękny to widok i chwilowa, ale wspaniała zmiana charakteru rzeki.                                                                                             Parsęta, stale piękna, zwykle obojętna i tajemnicza, często dzika, groźna i niebezpieczna, za sprawą spływów staje się przyjazna, wesoła, trochę tak, jak zalotna pannica gotowa odsłonić płynącym wszystkie wdzięki, skrzętnie skrywane przed tymi, co na brzegach. Takie wrażenie odnoszę również wtedy, gdy spływamy pontonami i obserwuję miejsca, do których przez ponad 30 lat nie udało mi się dotrzeć ze spinningiem, ani latem ani zimą.

 

24.08.2003 Etap IV. Kołobrzeg.

W Kołobrzegu silny wiatr od morza. W Parsęcie cofka na tyle duża, że przeszkody przy moście młyńskim całkowicie zakryła woda. Uczestniczący w spływie po raz pierwszy, pewnie nawet nie domyślili się, że kilka dni wcześniej musieli by  zachować w tym miejscu szczególną ostrożność.                                                                                                            W rozegranym na zakończenie spływu wyścigu australijskim zwyciężyła załoga z Bydgoszczy w składzie Dorota Bigosińska - Maciej Dabski. Pozostało paradne spłynięcie Kanałem Drzewnym na miejsce lądowania za halą sportową.                                                                                                                                                                               Z uczestnikami pożegnaliśmy się smętnym, ale pełnym nadziei "do zobaczenia za rok!".

 

                                                                                                                           Informacje przygotował Tadeusz Dużyński

Strona główna Oferta Materiały Kontakt